
Przyjęta przez dowództwa obu bloków strategia i taktyka walk polegała na zaangażowaniu milionowych mas wojska, podejmowaniu zmasowanych ofensyw i dążeniu do rozstrzygnięcia losów konfliktu w decydującej, wielkiej bitwie. Ze względu na liczebność walczących ze sobą armii drogę do sukcesu widziano w wykrwawieniu przeciwnika. Usiłowano doprowadzić do tego rzucając do walki olbrzymie ilości własnych żołnierzy. Ludzkie życie bardzo straciło na wartości, anonimowy żołnierz nie budził zainteresowania własnego sztabu generalnego, czy rządu. Liczyły się masy. Dowództwa gotowe były poświęcać setki tysięcy, miliony własnych żołnierzy, wyganianych z okopów na pewną rzeź, byleby zadać nieprzyjacielowi adekwatne straty. Opętańczy, obłędny sposób prowadzenia wojny kosztował ludzkość trudną wcześniej do wyobrażenia liczbę śmiertelnych ofiar.
Ogółem w toku walk straciło życie blisko 9 500 tys. żołnierzy. W liczbach bezwzględnych najcięższe straty poniosły: Niemcy - 2 000 tys. poległych, Rosja - 1800 tys., Francja - ponad 1 300 tys., Austro-Węgry - 1100 tys., Turcja - 800 tys., Wielka Brytania - ponad 700 tys. O wiele wymowniejsze są jednak dane mówiące o stosunku liczby zabitych do liczby ludności państw, które poniosły najcięższe straty i o stosunku liczby poległych do liczby zmobilizowanych żołnierzy. I tak Serbia i Czarnogóra straciły 5,7 % ludności i niemal 40 % zmobilizowanych; Turcja - 3,7% ludności i 27% powołanych do wojska; Francja - odpowiednio - 3,4% i niemal 17%; Rumunia - 3,3% i 25%; Niemcy - 3% i 15%. Niemal identyczne wskaźniki charakteryzowały straty Wielkiej Brytanii i Włoch: 1,6% ludności i 12,5% (Wielka Brytania) i ponad 10% (Włochy) zmobilizowanych żołnierzy.
Przytoczone dane pokazują tragedię Wielkiej Wojny. Jeżeli odsetek ofiar śmiertelnych pomnożymy przez dwa otrzymamy procent poległych mężczyzn: w Serbii i Czarnogórze życie stracił co dziewiąty, we Francji - co piętnasty, w Niemczech - co siedemnasty. Wojna, w najsrożej doświadczonych krajach, doprowadziła do dramatycznego zachwiania równowagi płci, a co za tym idzie do głębokich przemian w życiu codziennym i obyczajowości. Widomym, materialnym świadectwem dokonanego dramatu były cmentarze... Te bezkresne, masowe, płaszczem żałoby okrywające zastygłe pola bitew; te zagubione w leśnych ostępach, na szlakach krwawych ofensyw i te symboliczne, urządzane po wsiach i miasteczkach, do których nie powróciło kilkunastu, kilkudziesięciu, kilkuset mieszkańców. Wielu z poległych nie miało własnego grobu, ich ciał nie odnaleziono lub nie zidentyfikowano. Wymownym symbolem losu tych bezimiennych bohaterów, od których oczekiwano poświęcenia i gotowości do oddania życia, stały się zakładane po zakończeniu wojny "groby nieznanych żołnierzy" - stanowiące próbę spłaty zaciągniętego przez rządy i narody długu...