Login:
Hasło:
zapomniałem hasło
zarejestruj się
skórka:
Baza Wiedzy

proporzec 2

Wstecz


Opowieści przedmiotów - Proporzec


Jan Kochanowski, Proporzec albo Hołd Pruski
cz. II


Otóż Krzyżakom k'woli Czech Polskę wojuje,
Ale, wyprowadzony, toż u siebie czuje,
A Niemce znowu przedsię pod Gołubiem gromią,
A ci, w bramę się cisnąc, szyję z mostu łomią.
Tu już zasię Krzyżacy z królem się jednają,
A żmudzką płodną ziemię panom własnym zdają.

Król duński z królem polskim, mając podejrzane
Sąsiady, przysięgają na spiski podane.
Potym Czech wyrok czyni Polakom nachyło,
Ale szczęście Krzyżakom i w tym nie służyło,
Bo miasto izłota, które z wyroku dać mieli,
Srebro kładli, a tego Polacy nie chcieli.
To wniwecz; znowu przedsię radzą o pokoju,
Ale sprawą cesarską przyszło zaś do boju,
Bo Niemcy pod przymierzem do Polski wtargnęli,
A jako Bóg chciał, i talk przedsię klęskę wzięli.

I ty masz tu swe miejsce, mężny Włodzisławie,
Bo widzę, że z Krzyżaki czujesz o rozprawie,
A potym bitwę zwodzisz z poganinem srogim,
Który (ach!) miał się cieszyć twoim duchem drogim.

Patrzą jże tu Prusaków, jako zamki psują,
A wygnawszy Krzyżaki, Koronie hołdują;
Niemcy do kupy, naszy bitwę śmiele dali,
Ale sprawy nie było; nie dziw, że przegrali.
Zamki zatym służebni królowi podają,
A dawno zatrzymany swój żołd odbierają.
Krzyżacy przedsię znowu swego szczęścia kuszą,
Lecz za Pańską pomocą ustępować muszą.
Tu pokój zasię poseł papieski stanowi,
A Krzyżak czołem bije polskiemu królowi.
Biskup niedobrej myśli, bo infaiłę kładzie,
Potym ,go z mistrzem widzę i z Prusaki w radzie.
Matyjasz do Prus godzii, lecz mu drogi bronią,
A Krzyżacy powinnej przysięgi się chronią,
Przeto znowu niepokój: Firlej zamki wali,
Wsi i miasta gorają, Niemcy już ustali.

Na końcu Olbrycht klęczy w książęcym ubierze,
A od króla chorągiew rozpuszczoną bierze.
Na niej skrzydła roztoczył czarny orzeł śmiały
Niosąc w sercu zwycięzcę wielkiego znaki mały.

Srzodkiem tego wszytkiego srebrna rzeka płynie,
Którą, leżąc pod skałą przy powiewnej trzcinie,
Rozciąłgła Wisła leje krużem marmórowym,
Głowę mając odzianą wieńcem rokitowym;
A do morza przychodząc drze się na trzy części.
Tam okręty, a przy nich delfinowie gęści,
Po wierzchu wody grają połyskując złotem;
Brzegi burstynem świecą. - Pierwsze lice o tam.
Z drugiej strony zaś tenże mistrz początki dawne
I dzieje był wyraził, na wszytek świat sławne,
Słowieńskie: naprzód, jaiko mężne Amazony
Od Termodonta przybił wiatr w scytyjskie strony;
Potym, jaiko mieszkance tamtych ziem trapiły,
A na koniec od ojców syny rozmówiły
I szły z nimi;, nabrawszy wszelakiego plonu,
Ku północy, i siadły po obu stron Donu.
Z tego gniazda waleczny naród wstał za laty,
Grekowie starodawni zwali Sauromaty.
Ci w Europie i w pięknej Azyjej władali
I przezwiska obiema Sarmacyjom dali.
Nie widziałeś tam zamku ani miasta zgoła,
Ani ztooża na polu, ani w jarzmie woła;
Aleś widział namioty rózino rozsadzone
I koni niezrobionych stada niezliczone.
A sami, tak mężczyzna, jako białogłowy,
Luk i szablę przy boku niosąc jadą w łowy;
Albo sąsiada budzą, jeśli gdzie, ospany,
Kosimate capy pasie i wielkie ozabany.
Widać je przy wysokim wierzchu Prometowym,
Widać je z drugiej strony, przy morzu lodowym;
I orły pograniczne rzymskie płocho siedzą,
Bo i przez wielki Dunaj oni drogę wiedzą.

To Wineci, skąd Morze Wimecikie nazwano;
To Rossani, skąd ruski naród mianowano;
To Laksi, skąd ?ach rzeczom; to możni Cekowie,
Od których imię mają dzisiejszy Czechowic;
To Bulgary, co naprzód płyną po Dunaju;
Po nich dzielni Słowacy, jednegoż rodzaju:
Więc Serby, Antowie, Bosnacy za nimi
I Karwaci waleczni z chorągwiami swymi.
Przeciwko tym cesarze wojska zasadzają
Ze wszytkich stron, ale tył zawżdy podawają
Nie mogąc gwałtu strzymać; a naród słowiański
Nie oparł się aż o brzeg Wielki adryjański.
Patrzże, jako się sobią; broń nieuchroniona
W jednej ręce, a w drugiej kielnia ogładzona.
Owi na wszytki strony czujną straż trzymają,
A ci zasię Obronne mury zakładają.
A kitórzy zaś na zachód słońca się chynęli,
Aż za wodę głęboką zimnej ?aby wzięli;
Tak iż był niemal wszytko jeden opanował
Naród, co Bóg trojakim Neptunem warował.

Po tym wszytkim Boreas Orytyją niesie,
A gdziekolwiek przeminął, znać gościniec w lesie,
Sośninę wywróconą, dęby powalone,
A rzeki lodowymi mosty utwierdzone.
Która powieść, bądź za rzecz prawdziwą twierdzona
(Bo kto tego nie wspomniał!), bądź też tak zmyślona,
Znaczyła, że za laity miał wsteć lud z północy,
Którego kraj południ nie miał zdołać mocy.

Malowaniem proporzec takim ozdobiony
Wziął natenczas od króla Olbrycht przerzeczony.
Zatym w trąby i w głośne bębny uderzono,
A zarazem i strzelbę ognomną puszczono.
Jako więc piorun trzaska w niepogodne czasy,
A niebo chmurne huczy i wzruszone lasy,
?yskawice z obłoków czarnych wynikają,
A śmiertelne narody gromu się lękają:
Taki huk wstał natenczas; a kiedy król potym
Ruszył się z majestatu swego, w płaszczu złotym,
Ruszyli się z nim wszyscy. Tam, jateo więc rany
Zefir na cichym morzu podnosi bałwany
Na pierwszym słońca wschodzie, które póki czują
?askawy wiatr, leniwo naprzód postępują,
Potym za duższym duchem coraz gęstsze wstają,
A płynąc przeciw słońcu, daleko błyskają:
Tym kształtem ludzie wtenczas z miejsca się ruszali,
A ku swemu mieszkaniu społem pochadzali.

Ostatek dnia biesiady sobie przywłaszczyły
I tańce, i myśl dobra, i dźwięk lutnie miły.

Aleś ty, wielki królu, wtenczas o biesiady
Mało dbał, i owszemeś pilnie szukał rady,
Jakobyś przywiódł w jedność dwa wielkie narody
Życząc Litwie i Polszcze wiekuistej zgody.
Na co przodkowie twoi acz grunt założyli,
Ale tobie twoje część przedsię zostawili,
Bo co waży pargamin i gęste pieczęci
Przy piśmie zawieszone, jeśli nie masz chęci?
Co tedy prawem inszy, co nas przysięgami
Wiązali, ty nas sercem zepni i myślami!
A niechaj już Unijej w skrzyniach nie chowamy,
Ale ją w pewny zamek do serca podamy,
Gdzie jej ani mól ruszy, ani pleśń dosięże,
Ani wiek wszytkokrotny starością dolezę,
Ale synom od ojców przez ręce podana
Nieogarnione lata przetrwa nie stargana.

A przypatrując się ja twej dzielności i tej
Chęci, którą masz przeciw Rzeczypospolitej,
Mam zupełną nadzieję, że w ten cel uderzysz,
?aski Pańskiej wzywając, do którego mierzysz.
Ku czemu droga tobie, królu, tym łatwiejsza,
Im rzecz, której podajesz, sama jest ważniejsza;
Bo gdzie ludzie pewniejszy zdrowia i swobody?
Jeno tam, .gdzie się 'mocne zbuntują narody.
Miał Niemiec i z Polaka, i z Litwina siły,
Póki te dwa narody spoinie się trapiły;
Ale skoro się zjęły, Niemcom śmiech oddali,
Którzy, cudzego pragnąc, swego postradali.

Tymże fortelem i dziś postąpić musiemy,
Jeśli nieprzyjaciela sweg!o pożyć chcemy;
Albowiem przeciw mocy potrzebna jest siła.
A siła co innego, jeno gdzie ich siła?
Przetoż i każdy człowiek ma to z przyrodzenia,
Ze chciw do towarzystwa i do zgromadzenia;
Czyim by go był na przodku Bóg nie obwarował,
Źle by się był sam dzikim źwierzom odejmował.
Stąd zbory, stąd urosły miasta znamienite,
Stąd prawa i porządne rzeczypospolite;
Nad co ku zachowaniu ludzkiej społeczności
Nie ma świat nic lepszego z boskiej opatrzności.

Za powodem samego tedy przyrodzenia,
Królu zacny, ludzkiego szukaj pomnożenia,
A ludzi jednej wiary i pana jednego
Przywiedź do związku węzła nieroztargnionego.
Tym nieprzyjacielowi serce masz zepsować,
A Rzeczypospolitej pokój ugruntować
I bezpieczeństwo całe; swemu imieniowi
Zjednasz cześć nie podległą żadnemu końcowi.

wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 Fundacja Nauka i Wiedza