
Powitana z satysfakcją, a nawet z radością, wojna budziła zdecydowanie pozytywne skojarzenia wśród mających walczyć ze sobą społeczeństw. Żołnierze francuscy umawiali się na piwo w Berlinie, a niemieccy - na wino w Paryżu. Rozgromienie przeciwnika zająć miało nie więcej niż kilka tygodni. Co ciekawe, zarówno państwa centralne, jak i Ententa nie miały złudzeń co do potęgi i potencjału ludnościowego drugiej strony. Liczono na niszczącą moc nowoczesnej techniki, ufano w trafność planów strategicznych, wszelako za decydującą uznawano przewagę liczebną armii. Stąd też oba bloki starały się wystawić jak najliczniejsze wojska. W pewnym sensie do tego rodzaju konfrontacji szykowano się od lat. Przeciwnicy dysponowali zaiste imponującymi zastępami gotowymi walczyć za ojczyznę.
Niemcy posiadały armię kadrową liczącą blisko 770 tys. żołnierzy i niemal 5 000 tys. wyszkolonych rezerwistów. W sierpniu 1914 r. zmobilizowały przeszło 3 800 tys. ludzi. Razem z Austro - Węgrami (blisko 480 tys. armia kadrowa i 3 030 tys. rezerwistów) dysponowały 6 320 tys. ludzi pod bronią.
Ententa (2 450 tys. w armiach kadrowych i 13 140 tys. rezerwistów) zmobilizowała 9 300 tys. żołnierzy. Ponad połowę sił tego bloku stanowiły wojska rosyjskie (4 800 tys., przy 1 280 tys. armii kadrowej i 6 300 tys. rezerwistów). Francja zdobyła się na wystawienie blisko 3 600 tys. ludzi (armia kadrowa liczyła 880 tys., liczba rezerwistów sięgała 5 000 tys.) , zaś Wielka Brytania (armia kadrowa - 170 tys., rezerwiści - 1 000 tys.) przysłała na kontynent korpus ekspedycyjny w sile zaledwie 350 tys. Resztę sił Ententy stanowiły mniej liczne armie Serbii, Belgii i Czarnogóry. Już choćby z tego pobieżnego zestawienia wynika dość znaczna przewaga liczebna bloku Trójporozumienia, co o tyle może zaskakiwać, że to właśnie on został zaatakowany i niejako z konieczności przyjął pozycje defensywną.
Wobec powszechnego entuzjazmu, przeprowadzenie powszechnej mobilizacji nie napotykało na jakąkolwiek niechęć społeczeństwa. Znaczną część wojsk stanowili ochotnicy - ofiarni, pełni zapału, lecz słabiej przygotowani do sprostania trudom pola walki. W Wielkiej Brytanii, gdzie nie istniał powszechny obowiązek służby wojskowej, na apel władz w ciągu pierwszych tygodni konfliktu zgłosiło się ponad 500 tys. ochotników. Po roku było ich już ponad 3 000 tys. W Niemczech masowo wstępowali do wojska studenci i starsi uczniowie. Przywdzianie munduru traktowano jako święty obowiązek i zaszczyt. W ciągu kilku dni, na Wschodzie i Zachodzie, rozpoczął się powszechny exodus wojsk ciągnących pieszo, bądź koleją na front. W początkach sierpnia mosty na Renie przebywało 550 wojskowych eszelonów, wiozących niemieckich żołnierzy ku granicom Francji i Belgii. Jeszcze nigdy w dziejach przeciw sobie nie stanęły takie masy wojska.
To, co miało być krótką konfrontacją - w zasadzie manifestacją siły, co miało się rozstrzygnąć w niespełna miesiąc, przerodziło się w ponad czteroletni koszmar. Budząca początkowo otuchę masowość mobilizacji z roku 1914 stała się przekleństwem ludzkości w ciągu następnych czterech lat. Nie kończące się kolumny maszerujących wojsk, pociągi i statki dostarczające wojennej machinie wciąż nowych żołnierzy, coraz bardziej natarczywa propaganda nakłaniająca do poświęcenia i ofiary - wszystko to wiązało się nie tylko z zaangażowaniem w dzia-łania zbrojne dziesiątków milionów mężczyzn, ale wpłynęło także na niewyobrażalne zmiany w funkcjonowaniu całych społeczeństw.
W czasie wojny Francja, licząca 40 000 tys. ludności, powołała do szeregów prawie 8 000 tys. mężczyzn! Spośród 68 000 tys. obywateli Niemcy zmobilizowały ponad 13 000 tys. żołnierzy. Liczące 58 600 tys. Austro-Węgry - 9 000 tys. Mające 36 000 tys. mieszkańców Włochy - ponad 5 600 tys. rekrutów. Wielka Brytania, zamieszkana przez 46 000 tys. ludzi, zmobilizowała 5 700 tys. żołnierzy. Rosja (167 000 tys. ludności) - wcieliła w szeregi armii 15 800 tys. osób. We Francji, Niemczech i Austro-Węgrzech pod bronią znalazło się około 60 % mężczyzn w wieku umożliwiającym pracę zawodową. Ogółem, na całym świecie w czasie wojny zmobilizowano 70 630 tys. żołnierzy. Nieprzeliczone masy w mundurach to nie tylko powszechny wysiłek zbrojny - to także ogromne rzesze nieobecnych w normalnym, cywilnym życiu.