Bogusław Butrymowicz
Białe łabędzie
Po wodzie bladolazurowej,
Kędy się sennie nurt przetacza,
Jak wiecznie jedna myśl tułacza -
Płynęły białe łabędzie...
Lato strącało kwiat lipowy
Na biel ich skrzydeł sino śnieżną -
Ciszą... tęsknotą wód bezbrzeżną
Płynęły białe łabędzie...
Wiecznie tę samą w wodzie linię
Żłobiły ciała ich łyskliwe,
Bez ruchu skrzydeł, jak nieżywe,
Płynęły białe łabędzie...
Po wodzie bladolazurowej,
Po sennej ciszy błędnych fal,
W melancholijnym, długim rzędzie,
Jak biały smutek Chrystusowy,
Niewypłakany nigdy żal --
Pływają białe łabędzie...
Słońce matowym złotem błyska;
Czasem lipowy spadnie puch,
Więznąc na fali miękkiej grzędzie,
Ciche - przez środek uroczyska,
Niby wcielenie łez i skruch
Pływają białe łabędzie...
Wysoko wznosząc szyje gięte,
Z wzrokiem utkwionym w stromy brzeg,
Wciąż jednym kręgiem jak w obłędzie:
Przez strugi nieme i zaklęte --
Ciągle te same z wieku w wiek
Pływają białe łabędzie...
...Oto znów biały zastęp płynie
Bez ruchu skrzydeł, wody bluzgu
Zda mi się - jakby po mym mózgu
Płynęły białe łabędzie...
Ciche i białe... Nieskalanie,
Zawsze tą samą wąską linią,
Zaczarowaną w sen świątynią --
Płynęły białe łabędzie...
I nie wiem: sen li to czy trwanie?
Fala przypomnień o brzeg bije,
A z nią, przepiękne wznosząc szyje,
Pływają białe łabędzie...
Poezja Młodej Polski 1967
Dekadenci
Sonety
IX
Z nas szydzą, żeśmy z jakichś niby szczytów
Runęli na dół i złamali skrzydła,
A teraz w niemoc ujęci, jak w sidła,
Leżymy pełni przekleństw, skarg i zgrzytów.
Bo nam za mało tych złudnych błękitów,
Co lazurowe tworzą malowidła,
Bo ciemna wiara ślepców nam obrzydła
I przepowiednie fałszywych wróżbitów.
Wam nie rozedrze serca narzekanie,
Fatalność bytu wam piersi nie stłoczy,
Bo jej odczuwać nie jesteście w stanie.
My karły ślepe ludzkie wznosim oczy,
Nadludzko smutne, ku wielkiej Nirwanie,
Co wszystko zamknie w bezdennej pomroczy.
Poezje tom 1. 1897