
Wielka Wojna, jak żadna dotąd, doświadczyła ludność cywilną. Choć niedoskonałość broni nie pozwalała na masowe nękanie nie biorących udziału w walkach społeczeństw, to jednak sztabowcy nie stosowali taryfy ulgowej wobec miast, wsi i miasteczek, jeżeli tylko wymagały tego cele taktyczne, lub chęć złamania ducha żyjącej poza linią frontu zbiorowości.
Ograniczone możliwości lotnictwa powodowały, że główną siłą niszczącą była artyleria. Obracała ona w perzynę obszary objęte działaniami zbrojnymi, niszczyła znajdujące się na drodze wojsk miejscowości, unicestwiała zabytkowe świątynie, mogące służyć za punkty obserwacyjne. Zgliszcza i pożoga były stałym elementem wojennego krajobrazu. Przed stosowaniem tego rodzaju metod nie cofała się żadna z walczących stron. Pamiętano jednak długo, że to Niemcy podciągnęli pod Paryż najcięższą artylerię i prowadzili ostrzał miasta.
Powszednim zjawiskiem, zwłaszcza na froncie wschodnim, była rabunkowa gospodarka prowadzona na terenach opuszczanych zgodnie ze strategicznymi założeniami sztabów, bądź na okupowanych ziemiach przeciwnika. I tak Rosjanie, wycofując się w 1915 r. z Królestwa Polskiego, nie tylko ewakuowali dużą część przemysłu, ale także wywieźli kilkaset tysięcy osób - niezbędnych do podtrzymania produkcji specjalistów i ich rodziny. Niszczyli linie komunikacyjne, budynki gospodarcze, zasiewy. Taktykę spalonej ziemi stosowali również w opuszczanej przez siebie Galicji. Nowi okupanci - Niemcy i wojska austro-węgierskie kontynuowały grabież: wycinano lasy, rekwirowano dzwony kościelne, żelazne ogrodzenia. Na obu frontach niepowetowane były straty kultury - zburzone historyczne budowle, spalone biblioteki i szkoły.
Wydatki na cele wojenne przekroczyły w latach 1914-1918 200 miliardów dolarów. Trudno oszacować straty stanowiące efekt zniszczeń i działań wojennych. Jeszcze dotkliwsze było spustoszenie świadomości polityków i sztabowców. Odtąd żaden konflikt zbrojny nie oszczędzał i nie oszczędza ani ludności cywilnej, ani cywilnych urządzeń czy instytucji. Przeciwnie - zostały one uznane za cel tak samo dobry, a może nawet lepszy od wojsk, ich sprzętu i fortyfikacji.