Zasadniczy wysiłek biorących udział w wojnie bloków militarnych skierowany został na główne fronty zmagań: zachodni i wschodni. To tam zamierzano wykrwawić przeciwnika, to tam - łudzono się - zostanie zadane najważniejsze, decydujące uderzenie. Jednak i w innych częściach Europy, a także poza nią otwarte zostały fronty posiadające niemałe znaczenie dla walczących stron.
Na Bałkanach, po ciężkich walkach serbsko - austro-węgierskich , toczonych w 1914 r., państwa centralne przeszły w 1915 r. do ofensywy, w wyniku której opanowały Serbię. Bezskuteczne okazały się próby odsieczy podjęte przez korpus angielsko-francuski, który wylądował w Salonikach. Do państw centralnych przyłączyła się w 1915 r. Bułgaria. W 1916 r. siły austro-węgierskie pokonały Czarnogórę i zajęły część Albanii. Podobny los spotkał Rumunię, która z trudem przeciwstawiała się natarciom austro-węgierskim, niemieckim i bułgarskim i utrzymała jedynie obszar Mołdawii, zresztą dzięki rosyjskiej interwencji.
Grecja, formalnie w stanie wojny z państwami centralnymi od 1916 r., zaczęła angażować się w działania zbrojne po stronie Ententy od połowy 1917 r. Nie doprowadziło to jednak do istotnych zmian na froncie bałkańskim. Walki przybrały charakter pozycyjny, a na terenach okupowanych przez państwa centralne rozwinęła działalność partyzantka. Dopiero jesienią 1918 r. tzw. Armia Wschodu podjęła ofensywę przeciwko wojskom bułgarskim(zmuszając je do kapitulacji 30 września) i austro-węgierskim.
Próbę udrożnienia cieśnin czarnomorskich, kontrolowanych przez związaną z państwami centralnymi Turcję, stanowiła wielka operacja desantowa prowadzona przez niemal cały rok 1915 w przesmyku Dardanele przez angielsko-francuski korpus ekspedycyjny (Gallipoli).
Włochy, związane przed wojną z Niemcami i Austro-Węgrami, ogłosiły w sierpniu 1914 r. neutralność, a w 1915 r. dołączyły do Ententy. Walki z armią cesarsko-królewską w Alpach i nad rzeką Isonzo miały charakter pozycyjny, a szczególnego dramatyzmu przydawał im wysokogórski charakter teatru działań. Skalna sceneria i surowy klimat czyniły front włoski jednym z najbardziej znienawidzonych przez żołnierzy. Ofensywa włoska, podjęta jesienią 1918 r., zbiegła się w czasie z rozpadem Austro-Węgier. Rozejm na tym froncie zawarto 3 listopada.
Działania wojenne toczyły się także daleko od Europy. Przystąpienie Turcji do wojny po stronie państw centralnych sprawiło, że już w 1914 r. została ona zaatakowana na Kaukazie przez Rosjan i w Mezopotamii przez Brytyjczyków. Sami Turcy usiłowali opanować Kanał Sueski, nacierając na Półwysep Synaj. W 1915 r. korpus hindusko-angielski w Mezopotamii oblężony został pod Kut al-Amara, a Turcy opanowali część Persji. W 1916 r. na Wschód wysłane zostały posiłki niemieckie, co przyczyniło się do ciężkich klęsk Brytyjczyków. Nieco lepiej wiodło się w tym czasie Rosjanom na Kaukazie. Anglicy wyparli natomiast Turków z Półwyspu Synaj do Palestyny. Ofensywy angielskie prowadzone w 1917 i 1918 r. na Bliskim i Środkowym Wschodzie zmusiły ostatecznie Turcję do podpisania zawieszenia broni 30 października 1918 r.
Stosunkowo niewielkie siły alianci zaangażowali w Afryce, gdzie żmudnie, stopniowo wypierali Niemców z ich kolonii (Togo, Afryka Południowo - Zachodnia, Kamerun), szczególnie silny opór napotykając w Afryce Wschodniej. Niemieckie kolonie na Dalekim Wschodzie opanowane zostały przez wojska japońskie i australijskie.
Globalny charakter Wielkiej Wojny, prowadzenie walk na wielu frontach przyczyniały się do powiększania liczby ofiar i zwielokrotnienia kosztów ponoszonych przez walczące narody. Eskalacja konfliktu w sensie przestrzennym - geograficznym miała służyć naturalnie celom strategicznym - zdobyciu złóż cennych surowców, zwłaszcza ropy naftowej, ale przede wszystkim miała wycieńczyć, rzucić na kolana przeciwnika. Posyłanie na rzeź kolejnych dywizji w Szampanii czy Pikardii miało swój odpowiednik w ofensywach na Bałkanach, czy utrzymywaniu egzotycznych frontów na Wschodzie. Sztabowcy i politycy hojnie szafowali życiem milionów anonimowych żołnierzy, licząc, że może kolejna ofensywa przyniesie oczekiwany przełom...