Niobe była córką króla Tantala. Swojemu mężowi Amfionowi urodziła czternaścioro dzieci: siedmiu synów i siedem córek. Była z tego powodu bardzo dumna i pyszniła się, że jako kobieta jest lepsza od bogini Latony, która ma tylko dwoje dzieci. Owidiusz, który dzieje Niobe przedstawił w swoich "Przemianach", przypisał jej zuchwałe słowa: "Zbyt wysoko stoję, aby los mógł mi zaszkodzić". Artemida i Apollo pomścili zniewagę matki: dzieci Niobe zginęły od ich strzał. Matka w rozpaczy powędrowała do swojej ojczyzny, gdzie litościwi bogowie przemienili ją w kamień. I wtedy jeszcze z jej oczu płynęły łzy.
Dzisiaj kara wymierzona przez potomstwo Latony wzbudza grozę, tym bardziej, że Artemida i Apollo zastosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej: za lekkomyślne słowa matki ukarali śmiercią jej dzieci. Ale według starożytnych wina Niobe była wielka: popełniła grzech hybris, czyli bluźnierczej pychy, która popycha śmiertelników do porównywania się z bogami albo kwestionowania ich postanowień. Człowiek powinien bowiem znać swoją miarę.
Cierpiąca Niobe stała się symbolem matki, opłakującej w bezsilnym żalu śmierć swoich dzieci. W ten sposób przedstawiano ją w malarstwie (Caravaggio, Tintoretto) i literaturze (K. I. Gałczyński).
Postać skamieniałej Niobe przywołał Jan Kochanowski w "Trenach":
TREN XV
Erato złotowłosa i ty, wdzięczna lutni,
Skąd pociechę w swych troskach biorą ludzie smutni!
Uspokójcie na chwilę strapioną myśl moję,
Póki jeszcze kamienny w polu słup nie stoję,
Lejąc ledwie niekrwawy płacz przez marmór żywy,
Żalu ciężkiego pamięć i znak nieszczęśliwy.
Mylę się? czyli, patrząc na ludzkie przygody,
Skromniej człowiek uważa i swe własne szkody?
Nieszczesna matko (jeśli przyczytać możemy
Nieszczęściu, co prze głupi swój rozum cierpiemy),
Gdzie teraz twych siedm' synów i dziewek tak wiele?
Gdzie pociecha? gdzie radość i twoje wesele?
Widzę czternaście mogił, a ty, nieszczęśliwa
I podobno tak długo nad wolą swą żywa,
Obłapiasz zimne groby, w których - ach, niebogo -
Składłaś dziateczki swoje zagubione srogo!
Takie więc kwiaty leżą kosą podsieczone
Albo deszczem gwałtownym na ziemię złożone.
W którą nadzieję żywiesz? Czego czekasz więcej?
Czemu śmiercią żałości nie zbywasz co pręcej?
A wasze prędkie strzały albo łuk co czyni
Niepochybny, o Febe i mściwa bogini?
Albo z gniewu, bo winna, albo więc z litości
Dokonajcie, prze Boga, jej biednej starości!
Nowa pomsta, nowa kaźń hardą myśl potkała:
Dziatek płacząc Niobe sama skamieniała
I stoi na Sypilu marmor nieprzetrwany,
Jednak i pod kamieniem żywią skryte rany.
Jej bowiem łzy serdeczne skałę przenikają
I przeźroczystym z góry strumieniem spadają,
Skąd źwierz i ptastwo pije; a ta w wiecznym Pęcie
Tkwi w rogu skały wiatrom szalonym na wstręcie.
Ten grób nie jest na martwym, ten martwy nie w grobie
Ale samże jest martwym, samże grobem sobie.