| | | |
|
|
Nikos Kazantzakis
Grek Zorba - fragment
... poszliśmy w taniec. Zorba poprawiał mnie delikatnie, poważny i cierpliwy. Nabierałem odwagi, miałem uczucie, jakby moim ciężkim stopom przyprawiał skrzydła.
- Brawo, jesteś asem! - krzyknął Zorba, klaszcząc w ręce, aby utrzymać tempo. - Brawo, mój chłopcze! Precz z papierzyskami i atramentem! Precz a majątkiem i zyskiem! Precz a kopalniami i klasztorami! Teraz, kiedy możesz tańczyć, znasz moją mowę. Nareszcie będziemy mogli pogadać.
Żwir prysnął spod jego nagich stóp. Klasnął w dłonie.
- Szefie! - zawołał. - Mam ci wiele do powiedzenia. Żadnego człowieka jeszcze nie pokochałem tak jak ciebie. Mam ci dużo do powiedzenia., ale język mój temu nie podoła...Pozwól, abym to odtańczył. Stań trochę dalej, żebym cię nie potrącił. Hola! Hop, hop!
Dał susa, jego nogi i ręce zamieniły się w skrzydła, kiedy wyprostowany skakał wysoko nad ziemię. Na tle morza i nieba wydawał się starym zbuntowanym archaniołem, ponieważ ten taniec Zorby był cały zwątpieniem,
Uporem i walką zda się, że wołał: "Co możesz mi zrobić? Ty - Wszechmocny! Nic, najwyżej zabić! Zabijaj! Gwiżdżę na to! Ulżyłem sobie, wygarnąłem ci, co mnie gnębiło. Zdążyłem zatańczyć i teraz już cię nie potrzebuję".
Patrząc na tańczącego Zorbę po raz pierwszy zrozumiałem potworny wysiłek człowieka, pragnącego przezwyciężyć ciężar ciała. Podziwiałem jego wytrwałość, zwinność i dumę. Mocne i zręczne kroki Zorby rzeźbiły na kamieniach opętańczą historię ludzkości.
(tłum. Nikos Chadzinikolau)
|