Login:
Hasło:
zapomniałem hasło
zarejestruj się
skórka:

Marcel Proust

W poszukiwaniu straconego czasu - W stronę Swanna

Marcel Proust (fot. wikimedia)Wiedział, że samo wspomnienie fortepianu wykrzywia jeszcze perspektywę, w jakiej wiedział sprawy muzyki; że polem otwartym dla muzyka jest nie mizernych siedem nut, ale niezmierzona klawiatura, jeszcze prawie całkowicie nie znana, gdzie ledwo tu i ówdzie, oddzielone grubymi ciemnościami, niektóre z miliona składających ją klawiszów tkliwości, namiętności, odwagi, pogody - klawiszów tkliwości, namiętności, odwagi, pogody - klawiszów różnych od siebie niemało tak, jak jeden świat różny jest od drugiego - objawiały się wielkim artystom. Ci budząc w nas odpowiedniki motywu, który znaleźli, oddają tę usługę, że pokazują nam, jakie bogactwo, jaką rozmaitość kryje bez naszej wiedzy owa wielka, niezgłębiona i rozpaczliwa noc naszej duszy - noc, którą bierzemy za pustkę i nicość.
      Vinteuil był jednym z tych muzyków. W jego frazie, mimo iż przedstawiała dla rozumu ciemną powierzchnię, czuło się treść tak rzetelną, tak wymowną, pełną tak nowej i oryginalnej siły, że ci którzy ją usłyszeli, zachowali ją w sobie na równi z pojęciami intelektu. Swann widział w niej niby koncepcję miłości i szczęścia, której odrębność była mu tak wyraźna jak odrębność Księżnej de Cleves albo Renégo, kiedy tytuły tych utworów nastręczały się jego pamięci. Nawet kiedy nie myślał o tej frazie, żyła ona utajona w jego duszy tak samo jak pewne inne swoiste pojęcia, jak światło, dźwięk, wypukłość, rozkosz fizyczna - bogate dziedziny, które urozmaicają i zdobią królestwo ducha. Może je stracimy, może się zatrą, kiedy wrócimy w nicość. Ale dopóki żyjemy, tak samo nie możemy sprawić, abyśmy ich nie znali, jak nie możemy tego uczynić wobec jakiegoś rzeczywistego przedmiotu; jak nie możemy na przykład wątpić o świetle lampy zapalonej w obliczu przeobrażonych sprzętów pokoju, z którego uleciało nawet wspomnienie ciemności. Przez to fraza Vinteuila - jak jakiś motyw z Tristana na przykład, który przedstawia dla mas również pewien uczuciowy zbytek - zrosła się z naszą doczesnością, przybrała coś ludzkiego i dość wzruszającego. Los jej związał się z przyszłością, z realnością naszej duszy, której była jedną z najbardziej swoistych, najlepiej zróżnicowanych ozdób. Może nicość jest prawdą i całe nasze marzenie jest czymś nie istniejącym; ale wówczas czujemy, że owe melodie, owe pojęcia należące do tego marzenia musiałyby być również niczym. Zginiemy, ale mamy jako rękojmię owe niebiańskie zakładniczki, które podzielą nasz los. I śmierć wraz z nimi jest czymś mniej gorzkim, mniej bezsławnym, może mniej prawdopodobnym.

(tłum. Tadeusz Żeleński-Boy)

wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 Fundacja Nauka i Wiedza