| | | |
|
|
wypadki
Wielkie klęski i kataklizmy:
KATASTROFY KOMUNIKACYJNE
Katastrofy wstrząsające światem
Rozwój techniki, który miał ułatwiać życie człowiekowi, częstokroć obraca się przeciwko niemu. Straszliwe tragedie grzebiące ludzi i ich dobytek, gotuje nie tylko żywiołowa natura, ale także sam człowiek. Ludzie czyniąc sobie ziemię poddaną, giną na lądzie, morzu i w powietrzu.
Pociągi śmierci Popularność kolei w drugiej połowie XIX wieku wymusiła szybką rozbudowę torów. Pośpiech, który towarzyszył budowaniu nowych linii kolejowych okazał się brzemienny w skutkach. Kiedy w maju 1878 roku oddano do użytku najdłuższy na świece most nad rzeką Tay, który łączył Londyn z Aberdeen, Europa oniemiała z zachwytu. Nikt nie podejrzewał, że nowy nabytek wkrótce stanie się przyczyną wielkiej katastrofy. 28 grudnia 1879 roku, pociąg jadący do Dundee wjechał na most, którego konstrukcja nie wytrzymała ciężaru i zawaliła się z przerażającym hukiem Do ujścia rzeki wpadł cały pociąg. W chwili tragedii składem podróżowało 79 osób. Nurkowie nie zdołali uratować żadnego z pasażerów. Prowadzone w tej sprawie dochodzenie dowiodło, iż most został źle zaprojektowany. Kiedy ekspertyza potwierdziła się, winą obarczono konstruktora Thomasa Boucha, który na wieść o tragedii zmarł.
Nieco ponad 35 lat po zawaleniu się mostu, brytyjska kolej znowu stanęła w obliczu katastrofy. 22 maja 1915 na trasie linii kolejowej łączącej Anglię ze Szkocją doszło do zderzenia trzech pociągów. O 6.45, w miejscowości Quintinshill, jadący z prędkością 110 km/h wojskowy pociąg uderzył w inny skład, oczekujący na znak odjazdu. Niespełna minutę później na wraki obu pociągów najechał rozpędzony ekspres z Londynu. Wagony natychmiast stanęły w płomieniach. W karambolu zginęło 227 osób, a 250 odniosło poważne obrażenia. Przyczyną wypadku okazała się nieudolność zawiadowcy, który błędnie skoordynował przejazd pociągów.
Współcześnie najtragiczniejsze katastrofy pociągów zdarzają się w Indiach. Dość wspomnieć, że w 1981 roku w wyniku zderzenia dwóch składów zginęło tam blisko 1000 osób, a w sierpniu 1999 roku w podobnych okolicznościach ponad 500. Natomiast w Europie, gdy w 1998 roku wykoleił się superszybki pociąg relacji Monachium-Hamburg śmierć poniosło 101 osób, a 88 odniosło rany.
Podwodna rozpacz
Najbardziej spektakularną katastrofą w historii było niewątpliwie zatonięcie statku pasażerskiego "Titanic". Tragedia ta wstrząsnęła całym światem, gdyż statek ten uchodził za niezatapialny. 11 kwietnia 1912 roku "Titanic" wyruszył z Southampton do Nowego Jorku. Był to jego pierwszy i ostatni rejs. Na pokładzie było 2224 ludzi. Pływający kolos z pełną prędkością uderzył w górę lodową koło Nowej Fundlandii. Wraz ze statkiem na dno poszło 1513 osób. Wrak "Titanica" po dziś dzień spoczywa na dnie Oceanu Atlantyckiego i jest swoistym pomnikiem ofiar katastrofy.
Najbardziej wstrząsające okazują się tragedie, które rozgrywają się na pokładach zatopionych okrętów podwodnych. W czerwcu 1938 roku nowa brytyjska łódź podwodna "Thetis" wyruszyła wraz z 53 osobami na pokładzie w swój pokazowy rejs. Przez niezabezpieczone luki torpedowe woda dostała się do wnętrza łodzi i szybko posłała okręt na dno. Czterem osobom udało się wydostać z łodzi. Reszta marynarzy skazana była na okrutną śmierć z braku tlenu. Gdy wydobyto wrak okazało się, że wielu członków załogi popełniło samobójstwo w obawie przed powolną śmiercią. Na podobne męczarnie skazani byli marynarze zatopionego w sierpniu 2000 roku na Morzu Barentsa rosyjskiego okrętu "Kursk". Na pokładzie łodzi nastąpiły dwie eksplozje, które wywołały pożar. "Kursk" wraz ze 118 marynarzami opadł na głębokość 108 metrów. Pewne jest, że część załogi przeżyła wybuchy i pożar, skazując się tym samym na powolną śmierć, w miarę jak poziom wody wzrastał, a warstwa powietrza stawała się coraz mniejsza.
Najwięcej ofiar pochłaniają jednak katastrofy promów. W grudniu 1987 roku u wybrzeży Filipin prom "Dona Paz" zderzył się z tankowcem "Victor". Oba statki stanęły w płomieniach i zaczęły opadać na dno. Oficjalnie zginęło 1550 osób, jednak przypuszczać należy, że ofiar było przynajmniej raz więcej. Najtragiczniejszą katastrofą na Morzu Bałtyckim było zatonięcie w 1994 roku promu "Estonia" płynącego z Tallina do Sztokholmu. Morze pochłonęło 910 osób. Zaś największą polską morską tragedią było zatonięcie w 1993 roku promu "Jan Heweliusz". Zginęło wtedy 55 osób.
Katastrofy powietrzne
W latach 30. XX wieku tryumfy święciły sterowce, czyli potężne balony, wypełnianie łatwopalnym wodorem, które były namiastką dzisiejszych samolotów pasażerskich. W październiku 1930 roku sterowiec "R101" lecący z Londynu do Indii runął na ziemię zabijając 48 osób. Siedem lat później zapalił się sterowiec "Hindenburg" lecący z Niemiec do USA uśmiercając 36 osób.
Pełnego bezpieczeństwa nie zapewniają także współczesne samoloty, mimo że są statystycznie najbezpieczniejszym środkiem lokomocji. Co jakiś czas media donoszą o katastrofie lotniczej. Jedna z większych wydarzyła się w Paryżu w 1974 roku, kiedy to tuż po starcie rozbił się turecki DC-10, zabijając 346 pasażerów. Szczątki samolotu znajdowano 11 km od miejsca tragedii. Do tragicznego zderzenia doszło również w 1977 roku na Teneryfie, gdzie na pasie startowym zderzyły się dwa Boeingi 747. W sumie zginęło 574 osoby.
Latem 1991 roku kanadyjski samolot czarterowy DC-8, przewożący nigeryjskich pielgrzymów, rozbił się wkrótce po starcie z Mekki, i pogrzebał 261 pasażerów. W lipcu 2000 roku po starcie z lotniska w Paryżu rozbił się jeden z 13 słynnych naddźwiękowych samolotów pasażerskich Concorde. Maszyna zapaliła się i spadła na hotel w miejscowości Gonesse. W katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi samolotu, łącznie 109 osób oraz 4 osoby przebywające w hotelu, w tym dwie Polki.
Spektakularnym wydarzeniem okazała się także transmitowana na żywo w 1986 roku katastrofa wahadłowca "Challenger", na pokładzie, którego znajdowało się 7 osób. Katastrofa ta na jakiś czas ostudziła zapał Amerykanów do podboju kosmosu.
|
|