| | | |
|
|
huragany
Wielkie klęski i kataklizmy:
HURAGANY, CYKLONY I TAJFUNY
Podmuchy śmierci w tropikach
Huragany, cyklony i tajfuny to zjawiska, które budzą grozę i fascynują zarazem. Te tropikalne wichury osiągają prędkości dochodzące do 350 km/h. Zwykle powstają na oceanach i niosą około dwóch miliardów ton pary wodnej, tworzącej gęste chmury i ulewne deszcze. Mimo, iż można je przewidzieć, ciągle powodują ofiary w ludziach oraz ogromne straty materialne.
Dlaczego wieje?
Huragany, które swą nazwę zaczerpnęły od hinduskiego boga wiatrów Hurakana w zależności od miejsca występowania nazywane są cyklonami bądź tajfunami. Wieją w tropikach, a zwłaszcza w północno-wschodniej części Pacyfiku oraz na obszarze zachodniej części Oceanu Atlantyckiego, a także na Karaibach. Ogrzana woda oceaniczna paruje, a następnie unosi się ku górze, gdzie błyskawicznie jest schładzana. Różnica temperatur oraz skraplana para wodna, tworzy gęste chmury oraz duże ilości energii, która napędza rozwój huraganów. Moc wyzwalana przez silny huragan porównywana jest do tej jaką w ciągu 20 lat zużywają mieszkańcy Hongkongu. Huragany - zgodnie z siłą Coriolisa - na półkuli południowej wirują w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara, natomiast na półkuli północnej odwrotnie. Siłę huraganu mierzy się w skali Beauforta lub Saffira-Simpsona. Tropikalne wichury zwykle trwają kilka dni, jednakże niekiedy pustoszą dane terytorium nawet przez tydzień.
Ludzkie oblicza huraganów
Początkowo huragany oznaczano literami greckiego alfabetu. Kiedy jednak liter zabrakło zaczęto nadawać im imiona ludzkie. Zwyczaj ten zapoczątkował australijski meteorolog Clement Wragge, który wpadł na kontrowersyjny pomysł nazywania huraganów imionami znanych polityków. Pomysł ten znalazł swój finał w sądzie, gdyż establishmentowi nie spodobało się to rozwiązanie. Wówczas Clement postanowił nazywać huragany imionami żon ów polityków. Zwyczaj nadawania huraganom ludzkich imion uległ popularyzacji po II wojnie światowej - głównie za sprawą amerykańskich mediów - i trwa po dziś dzień. Jednak oficjalne pozwolenie na nadawanie huraganom ludzkich imion Towarzystwo Meteorologiczne wydało dopiero w 1952 r.
Dmące koszmary
W 1737 r. największe ówcześnie miasto Indii Kalkutę nawiedził cyklon - bo tak nazywa się huragany w tej części świata - który nadszedł znad Zatoki Bengalskiej i w kulminacyjnym momencie osiągnął prędkość 200 km/h. Towarzysząca mu ulewa oraz wysoka fala pochłonęła ok. 300 tys. ofiar.
Natomiast w 1900 r. na Galveston w Teksasie uderzył największy huragan w historii Ameryki. Nawałnica przemieszczała się z prędkością 217 km/h, gnając przed sobą fale wysokości 7 m. Huragan zabił 12 tys. ludzi, a straty oszacowano na 20 mln dolarów.
Najtragiczniejszy w minionym stuleciu był jednak bilans cyklonu, który w 1970r. z prędkością 240 km/h uderzył na Bangladesz. Nie ma jednoznacznej oceny liczby ofiar, ale szacuje się, że cyklon ten zabił ok. 300 tys. ludzi. Prawdopodobnie drugie tyle zgięło w wyniku głodu i epidemii, którą wywołały zanieczyszczona woda oraz rozkładające się zwłoki. Równiny Bangladeszu ponownie były areną kataklizmu w 1991r., gdy pędzący 230 km/h cyklon zmiatał z powierzchni ziemi całe wioski, pochłaniając 250 tys. ludzkich istnień. Ponad 10 milionów osób zostało wtedy bez dachu nad głową.
Niszczycielskiej mocy huraganu doświadczyli również mieszkańcy Hondurasu. W 1974 r. cyklon zwany "Fifi" zabił 11 tys. osób oraz zniszczył 600 tys. domów. Najbardziej ucierpiało miasto Cruz Laguna, które całkowicie zalała woda. Ponad 18 tys.m2 lądu przykryła sześciometrowa warstwa mułu.
W ostatnich 15 latach zdarzyły się aż trzy silne huragany, które statystycznie występują raz na 100 lat. Gigantyczny huragan "Gilbert" w 1988 r. z prędkością 320 km/h zaatakował Karaiby zabijając 350 osób, a 750 tys. pozbawiając domu. Wiejący wiatr wyrywał drzewa z korzeniami oraz przewracał wieże kościelne i pociągi. Strefa deszczu "Gilberta" rozciągała się na 1000 km. Straty oszacowano na 10 mld dolarów. Jednak najdroższym okazał się huragan "Andrew", który w 1991 roku naraził Florydę na szkodę 25 mld dolarów. Trzy lata później tajfun "Fred" zdewastował Chiny. Eksperci uznali, że "Fred "był najgorszym tajfunem od 160 lat.
Technika ujarzmia huragany
Najważniejszy dla zapewnienia bezpieczeństwa ludzi żyjących w obszarze zagrożenia huraganami jest system wczesnego ostrzegania. Dziś, dzięki komputerom, znakomitej łączności i satelitom problem huraganów wydaje się być rozwiązany. Żaden silniejszy wiatr nie ujdzie uwadze meteorologów, którzy analizując materiały nadesłane z kosmosu oraz od stacji badawczych wyprzedzają nadejście huraganów o co najmniej dobę, dając tym samym czas na zabezpieczenie domów i ewakuację z zagrożonego terenu. Niestety wiedza o nadejściu huraganu nie pozwala całkowicie uniknąć strat materialnych przez niego wywoływanych.
|