
XV. W izolacji od świata
Galeria cz. 3
Zwyczajne życie - szewc i krawiec. Miesiące spędzane w okopach zmuszały do samowystarczalności. W cenie byli fachowcy z cywila, którzy potrafili naprawić zniszczone buty, czy mundur. Umiejętność poradzenia sobie w ekstremalnej sytuacji, jaką była wojna pozycyjna; wdzięczność dla służących pomocą kolegów - wszystko to wzmacniało więzi pomiędzy żołnierzami, mającymi poczucie wyobcowania ze społeczeństwa.
List do domu. Korespondencja żołnierzy frontowych z bliskimi dostarczyła kanadyjskiemu historykowi Modrisowi Eksteinsowi bogatego materiału do zbadania postaw i poglądów tego środowiska. Zasadniczym, dostrzeżonym przez tego autora, motywem było poczucie obcości i niezrozumienia, z jakim żołnierze spotykali się u cywilów - czy to bawiąc w domu podczas urlopu, czy otrzymując listy od rodzin. Dla weteranów walk życie z dala od frontu i związane z nim problemy były płaskie, miałkie i nieważne. Pogłębiało to uczucie wyizolowania, a zarazem braterstwa łączącego z własnym środowiskiem - z armią, która stanowiła esencję najwyższych wartości. Odcięcie się od dawnego świata, niechęć do dawnych więzi społecznych były wyrazem nadejścia zupełnie nowej epoki.
Lekko ranny żołnierz opatrywany w polowych warunkach. Wojna zebrała krwawe żniwo - blisko 10 milionów zabitych i około 21 milionów rannych. Zabici wciąż byli obecni w pamięci biorących udział w wojnie narodów, ranni - uczestniczyli w życiu publicznym swych państw. Jako najbardziej poszkodowani, najciężej doświadczeni mogli uważać się za szczególnie predestynowanych do wpływania na politykę rządów. Wizerunkiem inwalidy chętnie posługiwała się po wojnie propaganda rozmaitych obozów politycznych, gdy domagano się zaspokojenia potrzeb społecznych. Obraz weterana, który stracił zdrowie, dobrze symbolizował los ogółu żołnierzy, ponoszących ofiarę dla ojczyzny.
?yżka żołnierska zatknięta za owijacze artylerzysty. Mimo dobrze zorganizowanych służb kwatermistrzowskich, regularne żywienie żołnierzy - zwłaszcza na Froncie Zachodnim - było poważnym problemem. Ciągły ostrzał artyleryjski, trudny dostęp do wysuniętych linii okopów powodowały, że zdarzały się okresy, w których żołnierze, po obu stronach frontu, byli po prostu głodni. Stąd też szczególną cechą życia frontowców była stała gotowość do odłożenia każdego zajęcia i poświęcenia czasu na posiłek. Gotowość tę symbolizowała zawsze znajdująca się w pogotowiu łyżka.
Kolejka po gorący posiłek. Gdy w sierpniu 1914 roku Niemcy maszerowali przez Belgię, drogami tego państwa toczyły się kuchnie polowe, w których kucharze mieszali wrzącą zupę. Z czasem aprowizacja zaczęła szwankować. Głód dawał się żołnierzom we znaki. Mimo to, morale walczących armii było, przez cały okres wojny, bardzo wysokie. Przypadki niesubordynacji w armii niemieckiej były wyjątkowe. Słabe próby buntów wystąpiły jedynie w marynarce wojennej pod sam koniec wojny. W szeregach francuskich poważniejsza fala niezadowolenia zdarzyła się wiosną 1917 roku po załamaniu ofensywy pod Chemin des Dames. Poilus protestowali wówczas przeciwko uciążliwości służby w okopach. ?amanie dyscypliny czy dezercje należały jednak do rzadkości. Wpływało na to poczucie solidarności walczących i świadomość spełniania nader ważnego obowiązku wobec własnego narodu.
Jeńcy okresu pokoju. Część wziętych do niewoli na Zachodzie Niemców powróciła do domów dopiero w roku 1920. Świadomość klęski i upokarzające odosobnienie nie pozostało bez wpływu na świadomość tych ludzi. Wracali do kraju pokonanego, okrojonego, zmuszonego do spłaty ogromnych reparacji. Nosili w sobie pragnienie odwetu.
Powrót. Niemiecki weteran powraca z niewoli w 1920. Nie ma już Cesarstwa Niemieckiego. Republika Weimarska boryka się z inflacją, bezrobociem, spłatą odszkodowań. Niemcy utracili Alzację i Lotaryngię, Pomorze Gdańskie, Poznańskie, część Śląska. Nadrenia okupowana była przez zwycięzców. Armia niemiecka została zredukowana do 100 tys. żołnierzy, pozbawiona lotnictwa, broni pancernej, ciężkiej artylerii. Warunki pokoju podyktowanego w Wersalu zwyciężonym były bardzo ciężkie, co rozumieli już współcześni - jak choćby angielski ekonomista John Maynard Keynes. Obawiał się on, by traktat podpisany 28 czerwca 1919 roku nie doprowadził do nowej wojny... W jej wznieceniu niemały udział mięli właśnie pokonani żołnierze Wielkiej Wojny. Zmuszeni do kapitulacji, nie wyrzekli się celów, które przyświecały im w okopach. Nie zapomnieli poległych kolegów, atmosfery braterstwa, poczucia wspólnoty. W kilkanaście lat później poparli szaleńca, który odwoływał się do tych właśnie wartości - Adolfa Hitlera.