Greckie uosobienie miłości. Uważany przez wczesnych greckich filozofów za siłę powodującą łączenie się elementów i rodzącą życie. W dawnej tradycji greckiej pierwotna potęga, która wyłoniła się z Chaosu i działała jeszcze przed narodzinami bogów i ludzi. Później Eros najczęściej przedstawiany jest jako syn Aresa (rzadziej Hermesa) i Afrodyty, bogini miłości, której często towarzyszy. Jest pięknym młodzieńcem, uskrzydlonym i uzbrojonym w łuk i strzały, w poezji hellenistycznej wręcz dzieckiem; swawolnym, często okrutnym i nieubłaganym. Okrutnym, bo jego strzały raniąc serca szczególnie często wzbudzają miłość beznadziejną, nieodwzajemnioną; nieubłaganym, bo trafia nimi zarówno śmiertelników, jak i bogów (jego gniewu doświadczył Apollo, skazany na nieodwzajemnione uczucie do nimfy Dafne). Przed jego psotami nie ma obrony - jak pisał Pierre Ronsard:
Przed tym bogiem, co razi i niebieskie bogi
Żadna ciebie modlitwa ni post nie uchroni.
W mitologii rzymskiej utożsamiano Erosa z Amorem oraz Kupidynem i przedstawiano jako skrzydlatego chłopca-psotnika (ten obraz przejęła sztuka renesansu, baroku, rokoka).
Amor sam również potrafił zapłonąć uczuciem. W opowieści Apulejusza z II w. został posłany przez Wenus do królewny Psyche, której uroda przyćmiła sławę bogini miłości. Miał sprawić, że Psyche pokocha najbrzydszego człowieka na świecie. Sam ją jednak pokochał i zabrał do swego pałacu, gdzie odwiedzał ją co noc, ale zakazał oglądania swego oblicza. Ciekawa Psyche złamała zakaz: zapaliła lampę i ujrzała swego kochanka, kropla gorącej oliwy zbudziła jednak boga. Wówczas Amor ją opuścił. Psyche błąkała się długo po świecie, aż wreszcie kochankowie łączą się na Olimpie: Zeus obdarza Psyche nieśmiertelnością i pozwala Amorowi ją poślubić.
U Homera słowo "eros" nie jest jeszcze imieniem własnym, lecz nazwą pospolitą: oznacza dojmujące pragnienie posiadania czegoś, czego się nie ma. W twórczości greckich poetów lirycznych Eros jest symbolem fizycznego pożądania.
W poezji Anakreonta pojawiają się skargi na figle Erosa:
Eros niczym jakiś kowal
Znów ugodził mnie toporem,
A za chwilę mi w strumieniu
Lodowatym kąpiel sprawił.
Poeta żali się jednak i wtedy, gdy Eros przestaje mu dokuczać:
Eros spojrzał na mą brodę
Przetykaną srebrnymi nitkami,
Owiał mnie skrzydeł złocistych powiewem
I - w dal uleciał...
(przeł. Jerzy Danielewicz)