Login:
Hasło:
zapomniałem hasło
zarejestruj się
skórka:
Baza Wiedzy

Śluby panieńskie Akt 5 I (Aleksander Fredro)

Akt IV (c.d)

Aleksander Fredro - Śluby panieńskie


Akt V


SCENA PIERWSZA




Radost, Gustaw


RADOST
Guciu! na miłość Boga! jedynego Boga!
Przyznaj się, tyś coś zrobił?


GUSTAW
Skądże taka trwoga?
Ja się teraz już kocham, szaleństwa nie zrobię,
Ja, widząc mój rozsądek, dziwię się sam sobie.


RADOST
Obym ja się mógł dziwić, choć na pół godziny!
Cóż więc znaczą te wszystkich powarzone miny?
Zacząwszy od Dobrójskiej. - Na ciebie, ladaco,
Że się krzywi, to dobrze; ale na mnie - za co?
Siedzieliśmy u stołu jakby w trzynaścioro,
I wszystkim czas dość krótki szedł diable niesporo:
Aniela jakaś drżąca, to blednie, to płonie;
Matka oka nie spuszcza, wzrok jej w córce tonie;
Klara śmieje się, trzepie, lecz w ciągłym przymusie;
A Albin wszystkie kwiatki przeliczył w obrusie;
Ty także nieswój, piłeś tylko po swojemu;
A ja zaś, nic nie wiedząc, dziwiąc się wszystkiemu,
Jeden ponoś rozsądny przy całym obiedzie,
Siedziałem między wami jakby Piłat w kredzie.


GUSTAW
ciszej
Miłość, stryjaszku, miłość - to cała zagadka.


RADOST
Aniela, Klara - dobrze; ale matka, matka!


GUSTAW
Matka kochać nie może?


RADOST
kiwając ręką
Szalał i szaleje!


GUSTAW
odprowadzając na stronę
Jak to mówią, stryjaszku? coś to nie rdzewieje...


RADOST
Ej, Guciu, tyś coś zbroił -ja czuję przez skórę.


GUSTAW
Ja bym zbroił?


RADOST
Najłacniej rozpędzę tę chmurę,
Gdy pójdę do Dobrójskiej i pogadam o tem.


GUSTAW
Ona nie wie.


RADOST
Co nie wie?


GUSTAW
Nic nie wie.


RADOST
Trzpiot trzpiotem!
Proś, głaszcz, błagaj, zaklinaj - on jak wilk do lasu.
odchodząc
I co mam z nim rozmawiać! szkoda tylko czasu.
Odchodzi w prawe drzwi boczne.


GUSTAW
sam
Dobry stryjaszku, radość ciebie czeka,
Lecz mego planu jeszcze ci nie zwierzę,
Bo kto się kocha, rozsądnego człeka
Za powiernika niech nigdy nie bierze.
Radzi się, przyzna, że najświętsza rada,
Ale tak zrobi, jak jemu wypada.

SCENA DRUGA




Gustaw, Albin


GUSTAW
Co? dobrym radca i przyjaciel szczery?


ALBIN
Dzięki, Gustawie, za twoje rozkazy,
Spojrzała na mnie już dwanaście razy.


GUSTAW
A westchnęła sześć.


ALBIN
O, nie; tylko cztery,


GUSTAW
I to dość na tę, co nigdy nie wzdycha.


ALBIN
z westchnieniem
Prawda, nie wzdycha - ale któż bez skazy!


GUSTAW
A ty westchnąłeś?


ALBIN
Raz tylko - z daleka,
I to przypadkiem, ale bardzo z cicha.


GUSTAW
Jak cię przynagli, wyjdź za drzwi, u licha!


ALBIN
Co to za szczęście! za niebios opieka!
Tak rozsądnego że mam przyjaciela,
Że mi tak dobrych, świętych rad udziela.
Ściska go.


GUSTAW
Tylko ich słuchaj.


ALBIN
Co każesz, to zrobię.


GUSTAW
I słowa do niej!... To pamiętaj sobie,
Choćby płakała.


ALBIN
boleśnie
Ach! choćby płakała!


GUSTAW
Ach? - No, kiedy "ach" - za nic czynność cała.


ALBIN
heroicznie
Choć wielem cierpiał, choć z potem na czole,
Wszakże widziałeś, jaki-m był przy stole:
Spojrzała ma mnie? - mój wzrok na suficie;
Zwróciła oko? -ja zerk na nią skrycie.


GUSTAW
W tym cała sztuka.


ALBIN
Prosiła mnie wody
Ja nic. Prosiła soli -ja nic. Chleba -
Ja nic.


GUSTAW
W tym sztuka. - Nalała ci wina...


ALBIN
z pospiechem
A ja...
ciszej
wypiłem.


GUSTAW
Bo pić zawsze trzeba;
Lecz ja ci ręczę - zmiękczać się zaczyna.
Wszakże tysiączne daje ci dowody:
Patrzy za tobą, sama ciebie szuka...
Tylko wytrzymaj - na tym cała sztuka.
Choćby tu przyszła, chciała szczerej zgody,
Choćby najczulsza była jej rozmowa,
Ty "tak" albo "nie" - więcej ani słowa.


ALBIN
Choćbym miał zginąć, wszystko, jak chcesz, zrobię,
Boś już przekonał o dobrym sposobie.
Ach, twoje rady - szczerym dla mnie złotem.
Ściska go.


GUSTAW
udając płaczliwy ton stryja
Tylko zmiłuj się, przestań też być trzpiotem;
Bądź raz rozsądny! --- Patrz, bierz przykład ze mnie.


ALBIN
Ach, tobie zrównać chciałbym nadaremnie!
Klara wbiega, a zobaczywszy Gustawa, nagle się wstrzymuje.

SCENA TRZECIA




Klara, Gustaw, Albin.


KLARA
Nie ma Anieli?


GUSTAW
oglądając się
W samej rzeczy, nie ma.
do Albina na stronie
A co -jest! Myślisz, ze Anieli szuka?
Ale się trzymaj.


ALBIN
na stronie do Gustawa
Ba! w tym cała sztuka.


GUSTAW
na stronie do Albina, rozkazując
Siądź sobie w kącie, nie strzelaj oczyma!
Ja wprzód nastroję, rzecz całą ułożę.
Albin siada w głębi tak, że nie słyszy dalszej rozmowy.
Do Klary
Czy mam winszować?


KLARA
ironicznie
Właśnie - w dobrej porze;
I czego? - proszę.


GUSTAW
Nowego kochanka.


KLARA
Nie wiem o żadnym.


GUSTAW
Żartuje stryjanka.


KLARA
Panie Gustawie!


GUSTAW
Cóż to gniewać może?


KLARA
Żarty nazbyt bolesne.
Zaczyna płakać.


GUSTAW
Jak to? łzy? A zatem
Moją stryjanką szczerze nie chcesz zostać?


KLARA
Wolę sto razy rozstać się z tym światem.


GUSTAW
Hm! hm! Kiedy tak: inna rzeczy postać...


KLARA
Inna?


GUSTAW
Los w jednym grozi nam sposobie;
Trzeba więc stłumić wszelkie dawne waśnie,
Radzić wzajemnie i pomagać sobie.


KLARA
Lecz jak?


GUSTAW
Jak?
po długim namyśle
Otóż tego nie wiem właśnie.


KLARA
Gdyby pan Gustaw chciał słuchać mej rady
I niby stryja chciał ziścić układy...
Zwłoki nam trzeba.


GUSTAW
Ach, wszakże tak chciałem!
Ale Aniela z niewczesnym zapałem,
Widzę, przed matką była u spowiedzi;
Matka się krzywi, stryj się dziwi, śledzi,
Dochodzi, pyta - i oto w tej chwili
Może już sobie wszystko wyjawili.


KLARA
Toż teraz będzie! Ach, panie Gustawie,
Czyby to jakoś nie można odmienić?
Nie bierz mi za złe natrętność w tej sprawie,
Ale czas nagli - Radost chce się żenić;
Powiedz mi - tamtę czy kochasz tak bardzo?


GUSTAW
Kocham - nie kocham, ale tu mną gardzą.


KLARA
Ach, nie wierz temu.


GUSTAW
Choćbym słuchał stryja,
Aniela nie chce.


KLARA
Aniela ci sprzyja.


GUSTAW
Sprzyja! - I komuż nie sprzyja jej dusza?
Ale to tylko do wdzięczności zmusza.


KLARA
zniecierpliwiona
Domyśl się reszty.


GUSTAW
Chyba się domyślę;
Bo nadto świeżo mam jeszcze w pamięci,
Jak panna Klara wypełniła ściśle
Te, które teraz chce obudzić, chęci.


KLARA
Okoliczności niechaj mnie tłumaczą.


GUSTAW
Okoliczności naglą pannę Klarę,
Lecz dla Anieli czyż to samo znaczą?
Z jakichże względów mam dać teraz wiarę
Temu, co może pociąga mnie skrycie.


KLARA
coraz porywczej
Zatem Aniela?...


GUSTAW
sens kończąc
Godna przywiązania.


KLARA
I chciałbyś szczerze?...


GUSTAW
jak wyżej
Poświęcić jej życie.


KLARA
Czegóż się wahasz, cóż ci jeszcze wzbrania?


GUSTAW
Niepewność...


KLARA
Znikła.


GUSTAW
A wzajemność...


KLARA
Czeka.


GUSTAW
I to Aniela...


KLARA
sens kończąc, porywczo
Mym głosem wyrzeka!


GUSTAW
na stronie
Ha! tegom czekał - mam więc pewność przecie;
Jestem u celu, wy róbcie, co chcecie!
chce odejść i wraca
Nie bierz mi za złe, że spytam zbyt śmiele,
Ale czas nagli, ale Radost czynny,
z przyciskiem
A jeszcze mógłby ubiec go kto inny;
Powiedz mi zatem, słów nie tracąc wiele:
ciszej, pokazując przez ramię na Albina
I w tamtę stronę lękasz się zamęścia?
Milczysz - mam zgadnąć? - Życzę zatem szczęścia,
Ale Albin... wiesz?


KLARA
coraz z większą niecierpliwością
Wiem, wiem.


GUSTAW
Lecz jest droga...


KLARA
Rozumiem.


GUSTAW
Daj mu pewność...


KLARA
Ach, dlaboga,
Wiem, już, wiem.


GUSTAW
Odejść?
po krótkim milczeniu
Z nim?


KLARA
wstrzymując się
Któż to powiada?


GUSTAW
Więc zostać?


KLARA
Męki!


GUSTAW
[A] więc moja rada
Będzie przyjętą?


KLARA
Będzie, będzie.


GUSTAW
Szczerze?


KLARA
Ach, szczerze, szczerze.


GUSTAW
zmieniając ton
A ja bardzo wierzę!
Brać przedsięwzięcie, co wiecznym nazwano
A zmieniać w dobie; nienawidzić rano
A kochać w wieczór; szkodzić niewinnemu,
A za godzinę chcieć pomagać temu
Że to jest płochość, kto nie chce, to przyzna.
I któż jej zdolny? - Pewnie nie mężczyzna!
Co wyraziwszy szeroko i długo,
Mam zaszczyt zostać - uniżonym sługą.
Kłania się bardzo nisko i odchodzi do swego pokoju.

SCENA CZWARTA




Klara, Albin


KLARA
po krótkim milczeniu
Jak to? - co to jest? - Wszystko na raz ginie!
To żarty - zemsta!


ALBIN
na stronie
Trzymaj się, Albinie!


KLARA
Jam mu wierzyła! zdradziłam Anielę!


ALBIN
na stronie
Aj, płacze!


KLARA
Winnam, winnam z każdej strony.


ALBIN
na stronie
W tym sztuka.


KLARA
Ależ... O, jak cierpię wiele!


ALBIN
na stronie
Aj, strach!


KLARA
Albinie! już jesteś zemszczony.


ALBIN
zrywa się i siada znowu; na stronie
W tym sztuka!


KLARA
Jak to? Więc prawa już nie mam
I do litości?


ALBIN
zrywając się
A, już nie wytrzymam!
do Klary
Ty wzywasz litość prośbą nadaremną?


KLARA
Możnaż się pytać, wiedząc, co się dzieje?


ALBIN
Cóż?


KLARA
Radost, Radost chce się żenić ze mną.


ALBIN
A ty?


KLARA
Wprzód umrę.


ALBIN
I on ma nadzieję
Ciebie przymusić?


KLARA
Za ojca rozkazem.


ALBIN
Co? Radost? z tobą? - Tego nie dożyje!
Idę, uwolnię i pomszczę cię razem.
Odchodzi prędko w drzwi środkowe.


KLARA
biegnąc za nim
Ach, Albinie! stój!
we drzwiach
stój - On go zabije!

Akt V (c.d)

wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 Fundacja Nauka i Wiedza