A A A
EduV2

Biblioteka

Aleksander Fredro - Śluby panieńskie (akt 2)



KLARA

Gdy jej poprawę i ten żal przełożę...



GUSTAW

Ach, panno Klaro, zgadłaś moje myśli.



KLARA

Powiem jej, jakim pan Gustaw był wprzódy.



GUSTAW

Mocnych farb użyj, nie szczędź mi nagany.



KLARA

Że był wesoły, jak to zwykle młody...



GUSTAW

sens kończąc

Trzpiot, lekkomyślny, płochy, roztrzepany...



KLARA

sens kończąc, jeszcze prędzej

Próżny, zły, dumny, zakochany w sobie...



GUSTAW

reflektując

To trochę nadto - to będzie za wiele.



KLARA

mimo siebie w coraz większy zapał wpadając

Że wiejskie dziecię widział w jej osobie...



GUSTAW

jak wprzódy

To trochę dużo...



KLARA

że mniemał w swej dumie,

Iż grzeczność na wsi godna pośmiewiska...



GUSTAW

To bardzo dużo...



KLARA

że brak na rozumie...



GUSTAW

Hola! to nadto! Obraz zakazany!



KLARA

z zapału nagle w łagodność przechodząc, z uśmiechem

Mocnych farb biorę, nie szczędzę nagany

Ale jej powiem zaraz z drugiej strony:

Że się poprawił, kto się uznał w błędzie,

Ze miłość szczera, którą uniesiony,

Im wolniej wzrosła, tym wytrwalszą będzie,

Że jeśli jeszcze nie jest jej wzajemną,

Winna przynajmniej wynagradzać wiarą.



GUSTAW

Ach, tak, tak wszystko, moja panno Klaro!

Czytasz w mym sercu; myślisz razem ze mną.



KLARA

parskając śmiechem

Ha, ha, ha! dłużej wytrzymać nie mogę!

Ha, ha, ha! "Moja panno Klaro"! - "Moja"!

Ha, ha, ha! przednie! Znalazłam więc drogę

Oręż wypada, pęka twarda zbroja.

Serio

I czegóż męska przebiegłość zastrasza?

Niech straszy raczej własna słabość nasza,

Bo kto nie zechce, ten tylko nie przyzna,

stosując do Gustawa

Ze do zwalczenia nietrudny - mężczyzna.

Ufaj mu szczerze, a w postaci męża

Ujrzysz zwinnego, zjadliwego węża.

Oprzej się woli, chciej mieć własne zdanie

Lwem rozdraźnionym, tygrysem się stanie.

Ale znaleź wtór do jego piosneczki,

Jak zwyciężona wychodź z każdej sprzeczki,

W jego rozumu kręć się zawsze kole,

A na jedwabiu wywiedziesz go w pole.

Jeśli się mylę, to próbka dzisiejsza

Mego mniemania zupełnie nie zmniejsza.

Co wyraziwszy szeroko i długo,

z niskim ukłonem

Mam honor zostać - uniżoną sługą!

Odchodzi w drzwi prawe boczne.

SCENA SIÓDMA




GUSTAW
sam
Od czasu jak Klara się roześmiała, stal jak wryty, teraz po krótkim
milczeniu

Hm, hm, hm! czy tak, tak?... Że kocham szczerze,
Idę otwarcie, otwartości wierzę,
Takżem spadł nisko? - Hola, jaszczureczko!
Ostry rozumek, ostre twe słóweczko,
Ale mnie w parę z Albinem nie poda.
Uczysz mnie zwodzić? Chcesz wybiegów? - zgoda.
chodzi zamyślony; po krótkim milczeniu
Aniela dobra, ale uprzedzona...
Co ufność nie chce, niech dobroć dokona:
Romans ułożę... jej zrobię zwierzenie,
Na czas kochankę w przyjaciółkę zmienię,
Zyszczę jej litość i wezwę obrony...
po krótkim milczeniu
Łączy dwa serca sekret podzielony...
Tak... Wzbudzę czucie - miłości obrazem,
Zwrócę ku sobie i ustalę razem.
Chodzi w głębokim zamyśleniu. Scena niema, w której widać, że
roztrząsa plan jakiś; siada, zrywa się, chodzi, staje. Nareszcie,
stojąc czas jakiś w miejscu zamyślony, z nadzwyczajną szybkością
daje bieg jakby dotąd zatrzymanym słowom, ledwie ujrzał Albina
we drzwiach, który zdziwiony, czas jakiś zostaje we drzwiach,
dopiero później zbliża się powoli.

SCENA ÓSMA




Gustaw, Albin


GUSTAW
Otóż to, to jest przyczyna,
To powód wszystkiego złego!
Chodzi, łazi cień Albina,
Płacze diabli wiedzą czego!
Pięćdziesiąt lat jęczy, szlocha
Pięćdziesiąt lat wzdycha, kocha;
Teraz każda myśleć będzie,
Że to tak się miłość przędzie,
Niby wiekiem życie człeka,
Aby wzdychać mógł pół wieka!
Już, łzy lejąc w dzień i w nocy,
Sam się zmienisz we fontannę,
A tymczasem bez pomocy
Ja mam znosić twoję pannę?
Nie kochaj ją tak poddanie,
A wzajemną ci się stanie!
Nie daj władać, rządzić sobą,
A rząd tobie sama przyzna!
Nie nudź płaczem i żałobą,
A zwyciężysz jak mężczyzna.
Inaczej myślą - wariaci.
Bądź zdrów!
odchodząc, ciszej
Niech cię wszyscy kaci!...
wracając
Gdzie poszła?


ALBIN
Ach, kto?


GUSTAW
wzruszając ramionami
Tego nawet nie wie!
Odchodzi za Anielą.


ALBIN
sam
I jemu teraz szkodzę! Odszedł w srogim gniewie.
Gdzież mam wylać łzy moje, gdzie podzieć westchnienie?
Pałam lat dwa, lat dziesięć -jeszcze się nie zmienię.
Niechaj tylko na chwilę, na cząsteczkę chwili,
Klara, patrząc się na mnie, choć trochę zakwili.

Wpisz swój adres e-mail:
Jeśli mail z linkiem aktywacyjnym nie dotrze w ciągu 24 godzin, prosimy o poinformowanie nas o tym na adres mapptipe@edukator.pl.